Cucina bezGranic

martedì 1 maggio 2012

Antica Focacceria San Francesco - czyli etyka nie tylko na stole


"Antica Focacceria San Francesco" to najstarsza restauracja we Włoszech prowadzona przez tę samą rodzinę. Kierują nią bracia Vincenzo i Fabio Conticello - spadkobiercy królewskiego kucharza Antonio Alaimo.

Vincenzo Conticello
Antica Focacceria San Francesco w Rzymie

W 1834 roku książęta sycylijscy podarowali mu kaplicę przy Pałacu Św. Franciszka w Palermo. Tam powstała pierwsza pizzeria "Focaccieria di San Francesco". Choć tradycyjna biała pizza zwana foccacia* to pokarm ludu, do pizzerii nadwornego kucharza zaglądali również arystokraci i ówczesna inteligencja.
Ruggero Settimo uczcił swoją nominację na szefa rządu w 1848 roku, właśnie w lokalu Antonia Alaimo, jedząc sfincione (charakterystyczna gruba pizza palermitańska z sosem pomidorowym, cebulą i sycylijskim serem caciocavallo). Także Garibaldi i jego armia posilali się u Św. Franciszka. Zawitali tam królowie Włoch, Hiszpanii i Belgii, jadł Pirandello, Crispi i wielu innych sławnych ludzi, którzy chcieli spróbować przysmaków palermitańskiej "kuchni biednych". W 1902 r., po pierwszej renowacji, starej pizzerii nadano nazwę "Antica Focacceria San Francesco" I tak już zostało... 

sfincione
focaccia schietta

Na początku ubiegłego wieku narodziła się też specjalność "zakładu" - focaccia maritata (pizza zaślubiona). W przeciwieństwie do focaccia schietta - grubej pizzy faszerowanej białym serem riccotta, w " zaślubionej" znajdowały się kawałki wątróbki. Był to pomysł pradziada Vincenza Conticello, który chcąc zaoferować pożywienie o wyższej ilości protein przygotował smakowitą potrawę mięsną z podrobów. Palermitańczycy nie chcieli jednak jeść wnętrzności i wyrzucali kawałki wątróbki z pizzy. Na początku przodek Vincenza Conticello rozdawał swoje focaccie maritate najbiedniejszym za darmo. W końcu przysmak stał się tak popularny w Palermo, że również inni właściciele restauracji chcieli go sprzedawać, Conticello zawarł jednak umowę z rzeźnikami na wyłączność zakupu wątróbki. W stolicy Sycylii rozpowszechnił się również obyczaj jedzenia przez panny młode pizzy z białym serem (focaccia scheietta) przed wejściem do kościoła i pizzy z wątróbką (focaccia maritata) zaraz po ślubie.

focaccia maritata
Dziś "Antica Focacceria San Francesco" stała się renomowaną restauracją, specjalizującą się w palermitańskich przysmakach: pasta con le sarde, pasta alla norma, focaccia schietta i maritata oraz wspaniałe sycylijskie słodkości jak cassata i cannoli alla siciliana.
W 2005 roku, Vincenzo Conticello stał się celem mafii, która chciała zmusić go do płacenia haraczu. Conticello zadenuncjował przestępców i świadczył przeciwko nim w procesie. Od tego czasu właściciel "Antica Focacceria San Francesco" żyje pod ochroną policji. Prowadzi również działalność społeczną na rzecz przeciwdziałania mafii i wspomaga innych właścicieli restauracji, którzy nie chcą poddać się i płacić haraczu. Dla Vincenza Conticello, który pomimo zagrożenia życia zachowuje uśmiech i hart ducha, jest najważniejsza etyka i uczciwość. Dlatego otrzymał również w 2005 roku prestiżową nagrodę „Gruppo del Gusto“  stowarzyszenia Dziennikarzy Zagranicznych we Włoszech.

„Gruppo del Gusto“  stowarzyszenia Dziennikarzy Zagranicznych we Włoszech

W 2009 roku, "Antica Focacceria San Francesco" otworzyła swoją pierwszą filię w Mediolanie, a w 2012 roku w Rzymie, na Piazza della Toretta, nieopodal budynku Parlamentu oraz na rzymskim lotnisku Fiumicino. Białe płytki na ścianach, fotografie, krzesła, długie stoły przypominają klimat Palermo.
Przede wszystkim jednak smak potraw musi być taki sam jak na Sycylii. Nie tylko wykonuje się je według tradycyjnych przepisów, także wszystkie produkty pochodzą od producentów, którzy gwarantują ich jakość, często z farm powstałych na terenach skonfiskowanych mafii. I również w tym przypadku mamy do czynienia z wyborami etycznymi, gdyż produkty, jakie Vincenzo Conticello proponuje na swoim stole są  biologiczne, naturalne i pochodzą od producentów, którzy z etyki oraz uczciwości zrobili swoją flagę.
Oprócz lokali w Mediolanie i Rzymie, "Antica Focacceria S. Francesco" ma ambitne plany - do 2015 pod tym szyldem zostanie otwartych 25 nowych punktów gastronomicznych we Włoszech, a później myśli się o zagranicy. Na początek New York, a w przyszłości może także Warszawa, kto wie...
Białe płytki na ścianach, fotografie, krzesła, długie stoły przypominają klimat Palermo
Ten wielki projekt jest możliwy dzięki temu, że od 2010 roku partnerem biznesowym rodziny Conticello jest znane włoskie wydawnictwo Feltrinelli. Trudności polegają jednak na tym, że w każdym miejscu świata, w "Antica Focacceria San Francesco" będzie się jadło te same potrawy przygotowane z tych samych świeżych produktów, jak sycylijska ricotta czy ser caciocavallo. Trzeba więc zorganizować transport, nauczyć ludzi przepisów i technik gastronomicznych - jednym słowem wyeksportować kawałek Sycylii. Jak pokazuje przykład odległego Mediolanu, będzie to możliwe. Wchodząc do księgarni Feltrinelli możecie natomiast spróbować w ich barze wspaniałe sycylijskie słodkości robione według przepisu rodziny Conticello.

"Antica Focacceria San Francesco" to naprawdę fantastyczna sprawa - miejsce, w którym łączą się same dobre rzeczy: przepyszne jedzenie, kultura, etyka, uczciwość, odwaga i jakość. Jeżeli zawitacie do Palermo, Rzymu czy Mediolanu, wstąpcie tu koniecznie, aby spróbować sfincione, focaccia maritata czy przepyszne cassatine siciliane.

Agnieszka Zakrzewicz

cassatine siciliane

*Focaccia – potrawa kuchni włoskiej, jest to rodzaj pieczywa, będącego podstawą pizzy (bez sera i sosu pomidorowego – samo ciasto). Każdy region Włoch może się pochwalić inną odmianą focaccia, od suchego, z solą, ziołami (rozmaryn, szałwia) polanego oliwą ciasta, do pulchnego z suszonymi pomidorami i oliwkami. Zazwyczaj podawane na ciepło.
Focaccia podawane jest przed posiłkiem dla zaspokojenia pierwszego głodu oraz do innych potraw jako dodatek.




pasta con le sarde
pasta alla norma




cannoli alla siciliana









lunedì 23 aprile 2012

Czy zwyczaje i tradycje kulinarne Francuzów będą celebrowane także przez kolejne pokolenia? - korespondencja z Paryża



Skąd takie pytanie? Mieszkam we Francji od lat i ciągle się uczę - może jeszcze nie opanowałam sztuki gotowania niektórych tradycyjnych potraw francuskich, ale opanowałam już sztukę bycia "Bami". "Bami" to pierwsza sylaba slowa "ba-bcia" i druga francuskiego "ma-mi-e". W tych dniach zostałam babcią po raz czwarty. Moja córka Maja urodziła córeczkę Jasmine. Będziemy więc świętować po francusku jej narodziny, co wiąże się ze zorganizowaniem, wraz z pozostałymi członkami rodziny, słynnego francuskiego "Le repas gastronomique".

A cóż to takiego? - zapytacie. Dwa lata temu "Le repas gastronomique" (tłumacząc dosłownie “posiłek gastronomiczny”), został wpisany przez UNESCO na listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego ludzkości. Sztuka jedzenia i picia, która charakteryzuje Francuzów, zasługuje na docenienie i ochronę, bo mają oni niestety coraz mniej czasu, i coraz mniej pieniędzy na swoje tradycyjne czteroskładnikowe menu.
Taki wspólny “posiłek gastronomiczny” we Francji jest zwyczajową praktyką społeczną, mającą na celu celebrowanie ważnych momentów z życia jednostek i grup: narodzin, wesel, ważnych rocznic, spotkań związanych z odniesionymi sukcesami, itp. Jego główną charakterystyką jest to, że przygotowuje się go wspólnie. Dla 95% Francuzów "Le repas gastronomique" jest głównym elementem ich tradycji, dziedzictwa kulturowego i tożsamości narodowej.

Przygotowanie rodzinnego "Le repas gastronomique" rozpoczyna się od wspólnych zakupów. Kupuje się na taką okazję oczywiście najlepsze produkty, których na francuskim bogatym rynku żywności nie brakuje. Tradycja biesiad sięga XVII wieku, dziś oczywiście menu stało się bardziej współczesne i w zależności od okazji oraz zapraszanych gości biesiady są mniej lub bardziej formalne.
Także “Posiłek gastronomiczny” przygotowuje się wspólnie, również z udziałem dzieci, którym wpaja się tradycję, pobudza ciekawość i zamiłowanie do kuchni. Wspólne gotowanie i pieczenie to doskonała nauka oraz zabawa, okazja do tego, aby być razem. W przyrządzanie potraw Francuzi wkładają wiele serca i oczywiście wiele umiejętności wymagającej wiedzy.

Dobór produktów, wybór win i ustalanie menu to zawsze wielka radość dla Francuzów. Siadanie do stołu, podawanie, jedzenie to rytuały, które wypełnia się z namaszczeniem. Sama degustacja to chwila olbrzymiego szczęścia, bo wtedy najczęściej rzeczywiście ma się przysłowiowe "niebo w gębie". Do tego dochodzi jeszcze przyjemność bycia ze sobą, konwersacja, dzielenie się tym co najlepsze i chwalenie tego. "Le repas gastronomique" zacieśnia więzi rodzinne, przyjacielskie, społeczne.

Obowiązkowo zaczyna się od "aperitif", czyli od drinków i zakąsek na pobudzenie apetytu. Następnie serwowane są we właściwej kolejności przystawki, później mięsa lub ryby, warzywa, sery, desery, a na koniec "digestifs" (drinki na poprawienie trawienia). Na talerzu znajduje się zawsze tylko jedna potrawa (oprócz warzyw, których dwa-trzy rodzaje możemy położyć obok siebie). Pieczone mięsa czy ryby są podawane do stołu w całości i krojone na porcje przy gościach. Taka kolejność podawania dań do stołu jest obowiązkowa i zawsze przestrzegana, a do przystawek, ryb, mięs, serów są dobierane odpowiednie wina, które się zmieniają. Rozmowy gości przy stole o tym co jedzą, piją, o smakach, przyprawach, przepisach, produktach, świadczą o tym, że posiłek jest udany oraz doceniony.
99% Francuzów pragnie zachować tradycję "Le repas gastronomique" i przekazać ją kolejnym pokoleniom.  

W świątecznym menu "Le repas gastronomique" jest zwykle "foie gras", (tłusta wątroba) którą UNESCO wykluczyło z listy niematerialnego dziedzictwa kulturowego ludzkości, najprawdopodobniej z powodu przemysłowego tuczenia kaczek i gęsi, które nie jest pozytywnie postrzegane przez inne społeczeństwa. No ale "foie gras" jest nieodzownym elementem kuchni francuskiej. 

Kath Las z Paryża







venerdì 20 aprile 2012

Jakimi drogami chodzi mozzarella?

Także w tym roku odbędzie się wspaniała impreza gastronomiczna "Le Strade della mozzarella" (Drogi mozzarelli). Paestum - czyli Posejdonia, najpiękniejsze miasto starożytnej Wielkiej Grecji, będzie gościć w dniach 7-9 maja 2012 roku, światowej sławy szefów kuchni, dziennikarzy i pisarzy zajmujących się sztuką kulinarną, a także wielu smakoszy. Trzydniowa impreza otwiera sezon letni, trwający aż do końca września, podczas którego także turyści zagraniczni - miejmy nadzieję również z Polski - będą mieli możliwość odwiedzić tamtejsze fabryki mozzarelli oraz winnice, jeść świeże ryby i owoce morza w znakomitych restauracjach znajdujących się w okolicy, cieszyć się urokami przyrody regionu Kampanii, pięknym Morzem Tyrreńskim oraz zwiedzić ruiny Paestum - jednego z najważniejszych parków archeologicznych w Europie, wpisanego na Listę Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO. 

 

Tę niezwykłą podróż kulinarną umożliwia właśnie organizacja "Le Strade della mozzarella", zajmująca się promocją terytorium Cilento oraz jego produktami żywnościowymi, wchodzącymi w skład diety śródziemnomorskiej: Mozzarella di Bufala Campana DOP, wino Fiano, figi typu Bianco del Cilento, fasola z Crotone, białe karczochy z Pertosa, rybki sardele Pisciotta, oliwa z oliwek z pierwszego tłoczenia i inne.


 

Wykwintna restauracja "Le Trabe" http://letrabe.it/, położona we wspaniałym Parku Capodifiume, stanie się teatrem gastronomicznym, w którym wielcy szefowie kuchni (Gennaro Esposito, Davide Scabin, Mauro Uliassi, Chicco Cerea, Ilario Vinciguerra, Igles Corelli, Francesco Sposito, Christian e Manuel Costardi, Paolo Barrale, Giovanni Mariconda,  Antonio Pisaniello, Gionata Rossi,  Lorenzo Principe, Pasquale Torrente e Raffaele Vitale, Frank Rizzuti, Marianna Vitale, Giuseppe Costa, Pino Lavarra, Peppe Daddio, Aniello  Di Caprio, Agostino Iacobucci, Matteo Sangiovanni, Giuseppe Stanzione, Andrea Aprea, Galileo Reposo Arcangelo Dandini, Alfonso Caputo), będą prezentować własne interpretacje kulinarne na temat podróży i z udziałem mozzarelli.

Ich zmagania będą obserwować i oceniać znani eksperci sztuki kulinarnej: Enzo Vizzari dyrektor "Przewodnika Gastronomicznego" tygodnika "l'Espresso", Luigi Cremona kurator "Touring Club Guide", Clara Barra szefowa przewodnika Gambero Rosso, Paolo Marchi założyciel salonu "Identità Golose" (Tożsamości Łakome), Fiammetta Fadda krytyk gastronomiczny tygodnika "Panorama".

Pysznemu jedzeniu musi towarzyszyć pyszne wino. Na zakończenie każdego dnia tych trzydniowych zmagań kulinarnych, Luciano Pignataro - znany włoski bloger oraz "food and wine writer", przedstawi trzy interesujące inicjatywy:  “Looking for White”  - w poszukiwaniu najlepszego białego wina rodzaju "Fiano Cilentano", które może towarzyszyć mozzarelli; "Ukłon w stronę Abruzzo" - degustacja najważniejszych "etykietek" wina "Trebbiano", fermentującego spontanicznie;  “Perły Kampanii: 20 najlepszych produktów Food&Wine”.

Na zakończenie pierwszego wieczoru kolejne niezwykłe wydarzenie: "Nawet Blogerzy gotują". Leonardo Ciomei, Giancarlo Maffi, Stefano Caffarri i Fabrizio Scarpato - znani włoscy blogerzy gastronomiczni będą mieli za zadanie pokazać swoje umiejętności także w praktyce, oferując własne interpretacje diety śródziemnomorskiej i będą oceniani "czule" przez niektórych słynnych szefów kuchni.

Ponadto w programie imprezy "Le Strade della mozzarella" seminarium fotograficzne “Jak fotografować jedzenie?" z udziałem Laurence Mouton i Alby Pezone; prezentacja książki pt: "Sekretny składnik" Heinza Becka - jednego z największych, współczesnych szefów kuchni;
a także prezentacja książki "Pocałunki na śniadanie" napisanej przez Gaetano Capppelli.
Jednym słowem będzie co jeść, co pić, co fotografować i o czym pisać...
Także nasz blog "Cucina bezGranic" został zaproszony do udziału w tej wspaniałej imprezie "Le Strade della mozzarella". Będziemy tam i wszystko Wam opowiemy!

Agnieszka Zakrzewicz


giovedì 19 aprile 2012

Jedliście kiedyś prawdziwy ser Mozzarella Campana DOP?

 

Czy jedliście kiedyś prawdziwą mozzarellę? – założę się, że nie. Ja też myślałam, że jadłam… kupując ją w sklepach w Polsce i we Włoszech. Jakże bardzo się myliłam co do prawdziwej mozzarelli, dowiedziałam się dopiero gdy pojechałam do Cilento na zaproszenie organizacji „Le strade della mozzarella“ (Drogi mozzarelli), która zajmuje się promocją tego fantastycznego sera i terytorium, na którym jest on produkowany.
Dopiero tam, w fabrykach serów spróbowałam prawdziwą „Mozzarella Campana DOP“ i od tej pory nie chcę jeść innej… stałam się jej wielką fanką.
Opowiem więc Wam z radością o tym, czym jest prawdziwa mozzarella i jak powstaje.


Prawdziwa „mozzarella di bufala” (ser z mleka bawołów) jest produkowany w środkowych i południowych Włoszech, głównie w regionie Kampania, w prowincji Caserty i Salerno, w południowym Lacjum oraz w części Apuglii i Molise.



Termin mozzarella pochodzi od słowa „mozzatura“ – czyli od nazwy operacji przeprowadzanych w celu oddzielenia od siebie mniejszych kawałków sera.


 
Ten produkt mleczarski jest wykonany tylko ze świeżego mleka włoskiej rasy bawołów.
Mleko o małej zawartości tłuszczu, ustalonej w przepisach, musi być dostarczone do mleczarni w celu dalszej obróbki w ciągu 16 godzin od udoju.
Krzepnięcie uzyskuje się dodając do świeżego mleka ogrzewanego do 33-36 °C naturalne enzymy pochodzące z poprzedniego przetwarzania mleka bawolego – czyli tzw. serum.


 
Ser dojrzewa w surowicy około 5 godzin, a następnie przelewa się go do wody o temperaturze 95°C, gdzie tworzy pasy, które podlegają „mozzaturze“, czyli odciąganiu w celu uzyskania mniejszych porcji.  
Podzielona mozzarella jest przechowywana w zimnej, solonej wodzie. 
Ser konfekcjonuje się zawsze w torebkach z cieczą. 



Mozzarella produkowana jest w różnych formach, mających swoje specyficzne nazwy: średnie okrągłe kule, tzw. „bocconcini“ (mniejsze kulki, wkładane na raz do ust), plecione warkocze, koraliki (malutkie kulki), wiśnie (wielkości pomidorów koktajlowych), węzły, jajeczka. 
Wszystkie mają dokładnie określoną wagę od 20 do 800 gr.


Zwierzęta muszą być oficjalnie zarejestrowane i są hodowane zgodnie z lokalnymi zwyczajami w stadninach otwartych, gdzie mogą się swobodnie poruszać lub na pastwiskach. 

 
Według źródeł historycznych, bawoły zostały przywiezione na sycylię przez saracenów, a następnie zadomowiły się na bagnistej równinie Garigliano, znajdując tam prawie idealne warunki do życia.


Zachodniogermański lud Longobardów natchnął się na nie po pokonaniu Saracenów w bitwie pod Garigliano w 915 r. n.e. Chcieli je zapędzić na zachód Europy, ale po drodze zwierzęta wymarły z zimna.



Bawoły z których mleka produkuje się mozzarellę to „Bubalus bubalis” pochodzące z Azji. Jest to bydło o krępej budowie, ciemnej, krótkiej sierści, zamieszkujące na obszarach bagnistych i bardzo odporne na wiele chorób, ale nie na zimno. 



Prawdziwa mozzarella ma gładką skorupę grubości jednego milimetra w kolorze białej porcelany. W naprawdę świeżej mozzareli wyprodukowanej tego samego dnia rano, miąższ w środku jest elastyczny i porowaty – jedząc ją ma się wrażenie, jakby żuło się gumę i czuje się ostry, charakterystyczny smak serum mlekowego i pleśni. Nie wszystkim może smakować, zwłaszcza tym przyzwyczajonym do produktów przemysłowych kupowanych w marketach, które są wszystkim, ale na pewno nie mozzarellą… Jedzenie świeżej mozzarelli jest jak picie mleka prosto od krowy – trzeba to lubić i doceniać.



Mozzarella jest często nazywana królową kuchni śródziemnomorskiej, ale także białym złotem lub perłami stołu, w hołdzie jakości i smakowi tego produktu żywnościowego.



Kiedy kroimy prawdziwą mozzarelę, z wnętrza musi wypłynąć biała ciecz – niewielka ilość płynu z enzymami mleka. 

Prawdziwa mozzarella przeznaczona do spożycia nosi znak określony w przepisach – DOP (Denominazione di origine protetta) czyli oznaczenie pochodzenia geograficznego produktów rolnych w Unii Europejskiej.

Z mleka bawolego można robić także ricottę – inny ser, który przypomina trochę nasz twaróg. A z ricotty można robić wiele fantastycznych przysmaków jak charakterystyczne włoskie ciasta i torty. Z bawolego mleka robi się też lody, które smakują wyśmienicie.


Pierwszy dokument historyczny, w którym wspomina się o mozzarelli to kronika Longobardów. Według tych źródeł, już w XI wieku, księżniczka Aloara, wdowa po księciu Capuy, rozdawała biednym „mozzi” (kawałki) białego sera z chlebem. Według niektórych, mozzarellę wynaleźli mnisi benedyktyńscy i dzięki sieci ich klasztorów, upowszechniła się jej produkcja w Południowych Włoszech. Według innych „ojcami mozzarelli” są Normanowie, którzy podbili Włochy a jej ojczyzną jest Aversa - miasto w prowincji Kampanii leżące na północ od Neapolu, gdzie istnieją liczne mleczarnie, w których produkuje się i sprzedaje typowy ser „Mozzarella Aversana”. Pierwszy oficjalny dokument, który mówi o mozzarelli pochodzi właśnie z Aversy, z początku XV wieku.

Czy mnisi benedyktyńscy, czy Longobardowie? – powiem szczerze, że jest mi obojętne kto wymyślił mozzarellę. Bardzo się jednak cieszę, że ją wymyślono, gdyż uwielbiam ten ser. Bardzo cieszę się też, że dzięki moim znajomym producentom z okolic Paestum, od czasu do czasu mogę jadać prawdziwe „białe złoto” czyli ser Mozzarella Campana DOP. Wy też spróbujcie, a nie pożałujecie!

 
© Agnieszka Zakrzewicz
 


Le Strade della Mozzarella - pierwsza degustacja w pijalni piwa Open Baladin w Rzymie


Piwo i mozzarella? Możesz, a nawet powinieneś to spróbować!
Ja zrobiłam to w pijalni piwa Open Baladin na
Via degli Specchi w Rzymie, która jest rajem dla miłośników piwa produkcji rzemieślniczej, podczas prezentacji imprezy
Le Strade della mozzarella (Drogi mozzarelli), która odbędzie się w dniach
7 - 9 maja 2012 w Paestum i której blog Cucina bezGranic jest patronem medialnym.